Bershidsky: Komedianci w polityce przestali być zabawni [OPINIA]

Kategorie Bloomberg PL

psav zdjęcie główneTrwa epoka komików w polityce. Nawet w Niemczech, gdzie tradycja polityczna jest w dużej mierze
pozbawiona humoru, jeden z nich próbuje przywrócić do życia dużą partię.W ostatnich latach komedianci i
satyrycy osiągnęli wręcz wyżyny polityczne. Ruch Pięciu Gwiazd, założony przez
komika Beppe Grillo, współtworzył ostatnie dwa rządy Włoch. Wołodymyr Zelenski
wykorzystał popularność swojego serialu komediowego, by zostać prezydentem
Ukrainy i skonsolidować największą dotąd władzę polityczną na tym stanowisku.
Jimmy Morales żartował przez całą swoją drogę do prezydentury Gwatemali w 2015
r. W ubiegłym roku Marjan Sarec, który wcześniej zarabiał na życie wyśmiewając
słoweńskich polityków, sam został premierem kraju. Jon Gnarr, który zrobił z kampanii wyborczej na
stanowisko burmistrza Reykjaviku w 2010 r. punkowo-humorystyczne show, nie
piastuje już tego urzędu, z kolei w ubiegłym roku mieszkańcy Erywania – stolicy
Armenii – wybrali na burmistrza komika Hayka Marutyana. W Brazylii w 2010 r. klaun
Francisco Everardo Oliveira Silva otrzymał najwięcej głosów do parlamentu, a w
2014 r. wygrał reelekcję. W zeszłym roku Silva odmówił ponownego kandydowania –
uznał, że „wstydzi się” zawodowych polityków, z którymi musiał współpracować.Chociaż prezydent Donald Trump, premier
Wielkiej Brytanii Boris Johnson i lider probrexitowej partii Nigel Farage nie
są zawodowymi komikami, to wzrost ich popularności w Stanach Zjednoczonych i
Wielkiej Brytanii można powiązać z powodami, które stoją za zwycięstwami
satyryków w innych krajach. Keir Milburn z University of Leicester napisał w
artykule z 2018 r .: „Zarówno
Boris Johnson, jak i Nigel Farage przynajmniej częściowo przyjęli karykaturalne
postacie, prezentując komicznie ograniczony zakres cech. Ta strategia
karykatury jest ryzykowna, ponieważ zachęca do wykorzystania śmiechu w roli
kary społecznej. Może to być przydatne dla polityków pod wieloma względami. Po
pierwsze, muszą opracować własną karykaturę i upewnić się, że satyra jest na
ich warunkach. Po drugie, ironiczny dystans towarzyszący auto-karykaturze
pomaga uniknąć krytyki”.>>> Czytaj też: Smith: Amerykańscy socjaliści powinni pozbyć się iluzji wobec Europy [OPINIA]Mimo wszystko,
Niemcy to kraj, w którym polityka to wciąż poważna sprawa. Satyryczny ruch
polityczny zwany Die Partei, lub po prostu Partia, odniósł niewielki sukces w
realizacji absurdalnych haseł (takich jak zakaz podróżowania samolotem i
oferowanie zamiast tego wycieczek w rzeczywistości wirtualnej emerytom). Sukces
ten Partia odnotowała tylko w wyborach do Parlamentu Europejskiego, które
niektórzy niemieccy wyborcy mogli potraktować jako żart. (Partia zdobyła w tym
roku 900 tys. głosów i dwa mandaty do Parlamentu Europejskiego, co jest
najlepszym wynikiem w historii.) Zazwyczaj głosujący liczą na to, że politycy
będą szczerzy i kompetentni.A jednak to właśnie w Niemczech Jan
Boehmermann, znany komik telewizyjny, walczy o posadę szefa Partii Socjaldemokratycznej
(SPD) – współtworzącej obecną koalicję rządzącą. Nobliwa, najstarsza w kraju
partia straciła orientację i chwieje się w sondażach – aktualnie jest trzecia
lub czwarta za chrześcijańskimi demokratami kanclerz Angeli Merkel, Zielonymi,
a czasem nawet nacjonalistyczną Alternatywą dla Niemiec (AfD). SPD przechodzi
bolesny okres wyboru nowego lidera, który mógłby powstrzymać jej upadek.Boehmermann, który prowadzi
satyryczny program telewizyjny na publicznym kanale ZDF, jest znany poza
granicami Niemiec ze swojego starcia z prezydentem Turcji Recepem Tayyipem
Erdoganem w 2016 r. Wtedy to obrazoburczy wiersz o tureckim przywódcy wpędził
komika w kłopoty prawne (sprawa ta doprowadziła Niemcy do zniesienia ustawy
zakazującej obrażania zagranicznych przywódców). Pod koniec sierpnia Boehmermann na antenie
wyśmiewał kandydatów na przywódców SPD, w tym ministra finansów Olafa Scholza,
i ogłosić swój start. Musiał powtórzyć ogłoszenie swojej kandydatury, ponieważ
publiczność za pierwszym razem zagłuszyła go śmiechem.Na początku wydawało się, że jego
kandydatura nie przejdzie z powodu formalnych przesłanek: Boehmermann nie był
nawet członkiem partii. Jednak we wtorek jego wniosek o członkostwo został
ostatecznie zatwierdzony, a lider lokalnej organizacji partyjnej wymógł na nim
oświadczenie, że ​​„są partią, a nie wydarzeniem satyrycznym”. Boehmermann liczy
na wsparcie czterech lokalnych oddziałów, by wziąć udział w wyścigu o fotel
szefa. Ten zakończy się z początkiem grudnia, na konferencji partyjnej.>>> Czytaj też: Piątka PiS na pierwsze 100 dni nowej kadencji: mały ZUS, 13 i 14 emerytura, dopłaty dla rolnikówTrudno wyobrazić
sobie, żeby Boehmermann wygrał ze starzejącą się, skamieniałą bazą partyjną i wyciągnął
SPD z otchłani. I tak też jest dobrze: komicy, którzy stali się politykami,
albo politycy, którzy stali się komikami, niezupełnie są nieomylnymi ekspertami
w rządzie. Ruch Pięciu Gwiazd przyczynił się do bezowocnego planowania budżetu
we Włoszech; Morales w Gwatemali, który obiecywał działania antykorupcyjne, był
uwikłany w skandale; rząd Sareca w Słowenii również okazał się podatny na afery;
a różnorodny zespół Zelenskiego miał chaotyczny start.Przydatne jest jednak postrzeganie
zainteresowanie komików – zarówno zawodowych, jak i amatorskich – objęciem funkcji
politycznych jako ważny i niepokojący objaw. Ta tendencja nasila się, gdy kraj,
miasto lub partia potrzebuje tak radykalnej odnowy, że znane środki zaradcze
nie pomogą. Jak napisała w ubiegłym roku Tanja Petrovic z Instytutu Kultur i
Pamięć w Lublanie w Słowenii – dowcipy są silną odpowiedzią na dyskurs
polityczny, który stał się zbyt suchy, formalny i niezobowiązujący; zapewniają
sposób na „wyobrażenie sobie innego porządku moralnego”.Ten porządek moralny
niekoniecznie będzie lepszy niż ten, który zastępuje, a polityczna misja komika
może się nie powieść – jak na przykład los Luki Maksimović, który zajął trzecie
miejsce w wyborach prezydenckich w Serbii w 2017 r. Ale za każdym razem, gdy
polityczna talia kart zawiera jokera, jest to znak, że zły nastrój
establishmentu posunął się za daleko i konieczne jest ponowne opracowanie zasad
od nowa. Po prostu poważni ludzie nie zawsze są w pobliżu, aby wykonywać tę
niekonwencjonalną robotę.>>> Czytaj też: Listy wyborcze do Sejmu i Senatu 2019 [NAZWISKA KANDYDATÓW]