W ciągu ostatniego roku z…

Kategorie Bloomberg PL

W ciągu ostatniego roku z racji wzrastającej w Polsce inflacji daje się zauważyć coraz więcej komentarzy, które wieszczą, że Polska podzieli losy Wenezueli popadając w inflacyjną ruinę poprzez rozdawnictwo obecnej partii, która najprawdopodobniej wygra kolejne wybory. Daje się wyczuć sentyment, jakby rozpędzająca się inflacja miała być czymś absolutnie pewnym.

A co jeśli recesja, która czai się tuż za rogiem sprawi, że będziemy mieli deflację/niską inflację? Dlaczego?
– około 45% polskiego PKB stanowi eksport, patrząc na naszych największych partnerów handlowych (Niemcy, UK, Czechy, Francja, Holandia) najprawdopodobniej kraje te staną one w obliczu recesji kiedy ta rozkręci się na świecie. Niemcy już praktycznie są w recesji. Spadnie nam eksport = firmy mniej zarobią = spadnie zatrudnienie = ludzie będą mieli mniej pieniędzy = mniejsza konsumpcja. Czynnik prodeflacyjny.

– mamy przegrzaną gospodarkę w PL. Świadczy o tym rekordowa liczba sprzedanych aut w 2018r, najniższe w historii bezrobocie, solidnie przegrzane ceny nieruchomości, największa liczba udzielonych kredytów konsumpcyjnych w historii PL, największa liczba kredytów hipotecznych w historii PL, wynagrodzenia rosną szybciej niż produktywność. Jeśli zrealizuje się poprzedni punkt to zakredytowane pod sufit polskie społeczeństwo nie będzie miało z czego spłacać kredytu. W obawie przed utratą dóbr zakupionych na kredyt, organiczą bieżącą konsumpcję do minimum. Czynnik prodeflacyjny.

– mamy niskie stopy procentowe. Patrząc na największe banki centralne (FED, EBC, BOJ) nasuwa się refleksja, że 1,5% to i tak dużo, ale nie zapominajmy, że jesteśmy rynkiem wschodzącym! Owszem, rok temu hucznie oznajmiono całemu światu, że Polska awansowała do kwalifikacji jako gospodarka rozwinięta, ale patrząc na to jak kapitał traktuje nasz kraj, można śmiało stwierdzić, że w dalszym ciągu jesteśmy traktowani jako EM. Jak nisko może zejść NBP ze stopami biorąc pod uwagę fakt, że nie jesteśmy Niemcami, Japonią ani USA? Tego nie wiem. Wydaje mi się, że przestrzeni do cięć w obecnej sytuacji nie ma. Nawet jeśli, to jak nisko możemy zejść? 1,00%? 0,75%? Tutaj niewiadoma.

– co zrobi rząd, kiedy recesja na dobre zawita nad Wisłę? Wprowadzi cięcia w budżecie? Dołoży podatków? To czynniki prodeflacyjne. Jeśli zechce po Keyenesowsku zwiększać wydatki rządowe, aby stymulować gospodarkę to skąd pozyska finansowanie? Przy obecnych stopach procentowych być może uda się pozyskać finansowanie z rynku, ale biorąc pod uwagę zwalniające otoczenie, inwestorzy mogą oczekiwać wyższych stóp zwrotu. Tutaj jedna wielka niewiadoma.

– co zrobi NBP, kiedy recesja zawita nad Wisłę? Zacznie przetestowane w ostatnich latach na zachodzie QE, zbijając rentowność polskich obligacji do pożądanej wartości? Pójdzie o krok dalej i zacznie kupować akcje z GPW? Jak zareaguje świat, patrząc co wyprawia bank centralny kraju EM? Przecież nie jesteśmy USA ani Japonią. Nawet jeśli rozpoczniemy QE, to patrząc zarówno po USA jak i EBC, wpływ tych programów na inflację aż tak duży w dłuższym okresie nie jest (od 2008r inflacja w UE raz w 2012r chwilowo przekroczyła 3,3%, później przez cały czas utrzymuje się poniżej 3%, w USA było podobnie). No chyba, że inflacja CPI jest zaniżana, ale wg mnie pieniądze z QE trafiają głównie na rynek obligacji, akcji, rynek nieruchomości co nie winduje aż tak cen w całej gospodarce. Jak zachowa się nasza waluta? Do jakich wartości za 1 USD czy 1EUR możemy dojść, aby nasza gospodarka tego za bardzo nie odczuła? Przecież każde zbyt duże wahnięcie w górę czy w dół to solidny cios dla naszego importu / eksportu, a jeśli ten osłabnie, mamy kolejny czynnik deflacyjny.

– starzejące się społeczeństwo. Pokolenie powojennego wyżu demograficznego powoli zaczyna przechodzić na emeryturę, nie oszukujmy się, Ci ludzie dostaną śmiesznie niską emeryturę z ZUS i będą zaciskać pasa jak tylko mogą. Cytując: „Według najnowszych danych GUS, w 2017 roku odsetek osób w wieku poprodukcyjnym wyniósł 20,8 proc. Polacy, którzy przekroczyli 60. rok życia, stanowią prawie 1/4 społeczeństwa.” a liczba ta przecież wciąż będzie rosnąć, bo mamy starzejące się społeczeństwo. Czynnik prodeflacyjny, bo coraz mniej konsumentów z zasobnym portfelem. Kto załata tą dziurę? Imigranci? Prawda jest taka, że cała Europa będzie borykać się z problemem starzejącego się społeczeństwa, więc imigrant chętniej wybierze Niemcy, UK lub Francję, bo tam po prostu więcej zarobi. Prawdziwym testem będzie 2020, zobaczymy ile Ukraińców wyjedzie z Polski.

Patrząc na cały obraz, według mnie przeważają czynniki prodeflacyjne, jednakże biorąc pod uwagę fakt, że żyjemy w czasach, gdzie banki centralne non stop eksperymentują (przed kryzysem w Japonii 89r QE, czy ZIRP było nie do pomyślenia) nie wiemy czy nie uruchomią prasy drukarskiej na 3 zmiany, nie jako QE, żeby zadowolić ‚smart money’, ale prawdziwy dodruk, który zacznie trafiać do przeciętnego Kowalskiego tzw. „helicopter money” np. jako dochód gwarantowany.

Zapraszam do dyskusji!

#inwestycje #polska #inflacja #ekonomia #pieniadze #finanse ale trochę też #polityka